Zdradzona....
-
DST
56.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
27.54km/h
-
VMAX
39.00km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Podjazdy
220m
-
Sprzęt Księżniczka
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 października 2016 | dodano: 22.10.2016
Po raz pierwszy zdradziłem Czarnulę ale z nie byle kim bo z Księżniczką.
Najgorsze a zarazem najlepsze, że całkiem się mnie to spodobało i teraz będę to robił regularnie.
Od razu, żeby się jej przypodobać zrobiłem jej sesję. Kilka zdjęć prezentuję poniżej.
Księżniczka jest groźna bo zamontowano jej w prawy pedał rakietę szosa-szosa.
Twórcy postarali się by była w guście potencjalnego zdradzającego więc czerń jest wszędzie.
Jest piękna i aż nie mogę się doczekać gdy znów wymknę się z nią z domu odwracając głowę by nie spojrzeć na stojącą w holu smutną Czarnulę.
Trasa:
Kategoria Księżniczka 2016, 50-100
komentarze
Jurek57 | 21:26 poniedziałek, 24 października 2016 | linkuj
Ja się nie upieram ... .
To jest moja indywidualna opinia. Jestem mechanikiem z zawodu (już nie praktykujący) i taka jest tendencja wynikająca z praktyki.
Swoją drogą postęp technologiczny za mojego życia jest ogromny.
Mój pierwszy rower miał hamulec tzw.sztywny który naciskał na przednie koło pionowo na oponę taką dźwignią .
Jak miałem 6 lat miałem już rowerek.W moim Buku były dwa auta.I jedno mnie potrącił . :-)
To jest moja indywidualna opinia. Jestem mechanikiem z zawodu (już nie praktykujący) i taka jest tendencja wynikająca z praktyki.
Swoją drogą postęp technologiczny za mojego życia jest ogromny.
Mój pierwszy rower miał hamulec tzw.sztywny który naciskał na przednie koło pionowo na oponę taką dźwignią .
Jak miałem 6 lat miałem już rowerek.W moim Buku były dwa auta.I jedno mnie potrącił . :-)
wilk | 21:00 poniedziałek, 24 października 2016 | linkuj
@Jurek
To, że Ty nie miałeś problemów nie znaczy, że inni nie mieli. Ja miałem sporo problemów, bardzo upierdliwe jest ustawianie, bo w moim hamulcu klocki od tarczy mają dosłownie 1mm odległości i lekkie wygięcie tarczy wystarczy by przycierki były, a autoregulacja odległości klocka działała tylko w teorii. Do tego miałem zapowietrzenia, które po prostu powodują, że hamulec w ogóle przestaje działać. Ty nie jeździsz na wielodniowe wyjazdy, jak Ci siądzie hamulec to idziesz do warsztatu i tyle. Ale jak wysiądzie na zadupiu, za granicą to już są duże problemy, mi tak siadł hamulec w Dolomitach na Transalpie. Na szosie z jednym hamulcem dasz sobie radę, ale na trudnej trasie terenowej już nie. Może to była kwestia badziewnego egzemplarza (choć hamulce były wysokiej klasy, poziom 1000zł), niemniej pewnym to się go nie dało nazwać. Z hamulcem mechanicznym zawsze się coś wykombinować da, naprawa hydraulicznego już jest dużo bardziej problematyczna - to jest jednak istotna przewaga mechaniki, czy obręczowej, czy tarczowej. Natomiast hydraulika ma wyraźną przewagę w jakości i wygodzie hamowania, jeździłem na baranku z mechanicznymi tarczówkami i jakość hamowania była porównywalna z obręczowymi, a hydraulika tu wiele zmienia, lekki nacisk na klamkę wystarczy.
Ale w szosie pracują w łatwiejszych warunkach niż w terenie, do tego konstrukcje są coraz lepsze - więc jest nadzieja że będzie lepiej, ale z opiniami trzeba poczekać z rok, bo wtedy można coś powiedzieć o stopniu awaryjności.
@Wąski
Hydrauliczne hamulce są nieco lżejsze od mechanicznych tarczówek, choć oczywiście cięższe od obręczowych
To, że Ty nie miałeś problemów nie znaczy, że inni nie mieli. Ja miałem sporo problemów, bardzo upierdliwe jest ustawianie, bo w moim hamulcu klocki od tarczy mają dosłownie 1mm odległości i lekkie wygięcie tarczy wystarczy by przycierki były, a autoregulacja odległości klocka działała tylko w teorii. Do tego miałem zapowietrzenia, które po prostu powodują, że hamulec w ogóle przestaje działać. Ty nie jeździsz na wielodniowe wyjazdy, jak Ci siądzie hamulec to idziesz do warsztatu i tyle. Ale jak wysiądzie na zadupiu, za granicą to już są duże problemy, mi tak siadł hamulec w Dolomitach na Transalpie. Na szosie z jednym hamulcem dasz sobie radę, ale na trudnej trasie terenowej już nie. Może to była kwestia badziewnego egzemplarza (choć hamulce były wysokiej klasy, poziom 1000zł), niemniej pewnym to się go nie dało nazwać. Z hamulcem mechanicznym zawsze się coś wykombinować da, naprawa hydraulicznego już jest dużo bardziej problematyczna - to jest jednak istotna przewaga mechaniki, czy obręczowej, czy tarczowej. Natomiast hydraulika ma wyraźną przewagę w jakości i wygodzie hamowania, jeździłem na baranku z mechanicznymi tarczówkami i jakość hamowania była porównywalna z obręczowymi, a hydraulika tu wiele zmienia, lekki nacisk na klamkę wystarczy.
Ale w szosie pracują w łatwiejszych warunkach niż w terenie, do tego konstrukcje są coraz lepsze - więc jest nadzieja że będzie lepiej, ale z opiniami trzeba poczekać z rok, bo wtedy można coś powiedzieć o stopniu awaryjności.
@Wąski
Hydrauliczne hamulce są nieco lżejsze od mechanicznych tarczówek, choć oczywiście cięższe od obręczowych
Jurek57 | 20:07 poniedziałek, 24 października 2016 | linkuj
Moje hydrauliki to średnia pólka. Używałem ich w ekstremalnie trudnych warunkach (-20 + 40 , śnieg , błoto , piach, kamloty) nie raz kulałem się z rowerem ... . Słowem przeżyliśmy/przejechaliśmy ponad 20000 km. Sam ich nie serwisowałem ale robił to fachowiec raz do roku. Nie miałem z nimi żadnych problemów.
Rower szosowy pracuje w lepszych warunkach i o jest plus dodatni (wielki).
Klocki są bardzo wydajne i żywotne (żywiczne lub metaliczne) takie jak w aucie.
To jest przyszłość !
Rower szosowy pracuje w lepszych warunkach i o jest plus dodatni (wielki).
Klocki są bardzo wydajne i żywotne (żywiczne lub metaliczne) takie jak w aucie.
To jest przyszłość !
wilk | 19:33 poniedziałek, 24 października 2016 | linkuj
To nie jest takie proste. Hydrauliczne hamulce rzeczywiście są najskuteczniejszymi hamulcami w rowerze - pod warunkiem że dobrze działają. Ale też są dużo trudniejsze w naprawie i konserwacji, gdy zaczynają się problemy jak przycieranie o tarcze czy zapowietrzenia. Ale technika idzie naprzód i jest nadzieja, że obecne modele są lepsze niż te sprzed 5 lat. Niemniej z rzeczową opinią to trzeba poczekać jak się jakiś rok na tym systemie pojeździ. Bo w nowym rowerze to przez dobre 5tys wszystko idealnie chodzi.
Sztywne osie w szosówkach są rzadkie, ale się trafiają, główny zysk z tego, że tarcza względem koła zawsze się identycznie ustawia, więc nie ma problemów z ustawianiem hamulców, które są zmorą wielu hydraulików.
Sztywne osie w szosówkach są rzadkie, ale się trafiają, główny zysk z tego, że tarcza względem koła zawsze się identycznie ustawia, więc nie ma problemów z ustawianiem hamulców, które są zmorą wielu hydraulików.
Jurek57 | 19:23 poniedziałek, 24 października 2016 | linkuj
Ja mam hamulce tarczowe w mtb tylko że hydrauliczne.
Uważam że takie hamulce to dzień do nocy w porównaniu z klasycznymi.
Zalety ! Płynność hamowania. Znacznie lepiej hamują i są przewidywalne. Są o wielokroć trwalsze. Felgi nie cierpią (nie ścierają się) i jeśli ich nie uszkodzisz są dożywotnie (felgi).
Pamiętam kiedy jeździłem maratony mtb klasyczne nowe klocki skończyły mi się w trakcie jednego maratonu po 45 km. Koło pracowało w błocie i ta mieszanka działała na klocki i felgi jak gruboziarnisty papier ścierny.
Zgadzam się z tym że drgania przy hamowaniu są niewyczuwalne. Ponieważ średnica tarczy to max.180mm , wielokroć mniejsza niż średnica koła. Tarcze (stalowe) są perforowane i przez to lepiej odprowadzają ciepło przez co są skuteczniejsze .
Myślę że to jest kwestia czasu i za rok może dwa zawodowy peleton na inne rowery nie wsiądzie !
Twoje hamulce są pewnie mechaniczne ale to też pewnie kwestia czasu i będą hydrauliczne .
zasada ta sama ale pewnie chodzi jeszcze o wagę ?
Uważam że takie hamulce to dzień do nocy w porównaniu z klasycznymi.
Zalety ! Płynność hamowania. Znacznie lepiej hamują i są przewidywalne. Są o wielokroć trwalsze. Felgi nie cierpią (nie ścierają się) i jeśli ich nie uszkodzisz są dożywotnie (felgi).
Pamiętam kiedy jeździłem maratony mtb klasyczne nowe klocki skończyły mi się w trakcie jednego maratonu po 45 km. Koło pracowało w błocie i ta mieszanka działała na klocki i felgi jak gruboziarnisty papier ścierny.
Zgadzam się z tym że drgania przy hamowaniu są niewyczuwalne. Ponieważ średnica tarczy to max.180mm , wielokroć mniejsza niż średnica koła. Tarcze (stalowe) są perforowane i przez to lepiej odprowadzają ciepło przez co są skuteczniejsze .
Myślę że to jest kwestia czasu i za rok może dwa zawodowy peleton na inne rowery nie wsiądzie !
Twoje hamulce są pewnie mechaniczne ale to też pewnie kwestia czasu i będą hydrauliczne .
zasada ta sama ale pewnie chodzi jeszcze o wagę ?
wilk | 11:49 poniedziałek, 24 października 2016 | linkuj
A jak się sprawują hamulce hydrauliczne w porównaniu do szosowych? I czy rama i widelec ma sztywne osie, czy też koła są na tradycyjne szybkozamykacze?
michuss | 20:40 niedziela, 23 października 2016 | linkuj
Nie, nie, ja tylko pochylam się nad losem Czarnuli ;)))
A poważnie - piękne cacko. Zazdroszczę, ale tak pozytywnie ;)
A poważnie - piękne cacko. Zazdroszczę, ale tak pozytywnie ;)
4gotten | 09:12 niedziela, 23 października 2016 | linkuj
Fajny asphalt, pewnie gdzieś pomiędzy Jędrzychówkiem a Pogorzeliskami?
Jurek57 | 06:50 niedziela, 23 października 2016 | linkuj
Ładny ... i te zawiasy !
Pytanie ? Ile czasu potrzebowała "Księżniczka" żeby stanąć do fotografii ? :-)
Pytanie ? Ile czasu potrzebowała "Księżniczka" żeby stanąć do fotografii ? :-)
4gotten | 05:14 niedziela, 23 października 2016 | linkuj
Ładna maszyna, mniemam, że rozmiar dopasowany idealnie?
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!