Zajechali mnie na dzień dobry
-
DST
81.70km
-
Czas
03:19
-
VAVG
24.63km/h
-
VMAX
44.00km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Podjazdy
591m
-
Sprzęt Czarnula
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szoszoni zrobili mnie jak młodego
Pierwsze 5 km ocierając się cały czas o 40 km/h i po 5 km uznałem, że jeszcze 2 km i mnie zajadą całkiem (dla nich to był środek trasy).
Odpuściłem ale było już za późno, nierozgrzane mięśnie dostały tak popalić, że po 10 km złapały mnie skurcze w obie łydki
Dodatkowo pierwsze obroty korbą powiedziały mi, że to nie jest dzień na szaleństwa a po pierwszym kilometrze przypomniałem sobie, że poza dwoma kromkami na śniadanie nic nie jadłem no i było jak we fraszce:
"Smacznyś, słaby i w lesie!" - Zjedli
niezabawem.
Pół snickersa zalegające w softshelu załatwiło sprawę bo do Rudnej doturlałem się ze średnią coś koło 27,5 i do Orska wydawało się, że nie będzie większych konsekwencji ale uderzenie deszczu i wiatru od Głogowa pozbawiło mnie złudzeń. Jechałem coraz słabiej.
Życie. Na drugi raz nie zapomnę się najeść i nie dam się Bartkowi wrobić w jeżdżenie w takim tempie :)
Trasa:
Kategoria 50-100, Czarnula 2016